Po weekendzie.

Przez kilka dni byłem nieobecny. Teraz po powrocie nasunęły mi się dwie uwagi.

Po pierwsze – ładna pogoda nie oznacza, że zanieczyszczenie powietrza zniknęło. W czwartek, 13. grudnia, bezchmurne niebo sprawiało wrażenie, że świat jest piękniejszy, ale stężenie PM10 nawet nie zbliżyło się do stanów bliskich normy. Dopiero w sobotę między 1. a 8 rano stężenie spadło poniżej 50 µg/m3. Potem jednak szybko wzrosło i w poniedziałkową noc przekroczyło stany alarmowe (ponad 300 50 µg/m3). Obecnie jest źle. 

Po drugie, mam obserwacje z Poznania, który odwiedziłem. Zanieczyszczenie tam mają takie samo jak u nas. W centrum kominy dymią, aż oczy szczypią. Jednak rano po zanieczyszczeniu nie było śladu. To jest to szczęście, kiedy wieje wiatr i wszystkie pyły rozpraszają się na dużym obszarze. Kiedy wieje, Kraków oczyszcza się bardzo się szybko. Niestety jest z tym kłopot, bo z każdej strony nasze miasto otoczone jest wzgórzami, a sama – niemądrze kierowana – zabudowa miasta dodatkowo blokuje „korytarze” wentylacyjne.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s